OBECNA ALE GDZIE INDZIEJ

Moja nieobecność tłumaczy to zdjęcie, to był jeden z tych momentów, tych pięknych momentów.

Mój ostatni wpis był pierwszym dniem w szkole i był jedynym przez te ostatnie miesiące, wtedy czułam jeszcze strach i paraliż przed nowym, gdy nie mogę kontrolować tego co będzie.

Nie pomyślała bym że opieka osobami starszymi pokaże mi tyle różnych stron, pozwoli poznać tyle charakterów i pokazać jak każdy człowiek różni się od poprzedniego. W przeciągu 4 miesięcy pochłonęłam tyle wiedzy co w poprzedniej przez dwa lata, tylko że tym razem wiedzy praktycznej i teoretycznej.

A tym razem bez zbędnych zdań ponad programowych przedstawię wam jak wygląda szkoła w Austrii w czerwonym krzyżu.

Innaczej sobie to wyobrażałam gdy jechałam do tak zwanej Akademi Czerwonego Krzyża myślałam o normalnej szkole jaką znany wszyscy, dzwonki na przerwę, kartkówki, oceny, minusy za spóżnianie, czysty obraz szkoły ale wiecie co bardziej mylic się nie mogła bym.

Jako młoda dorosła, biorąc udział w szkole dla dorosłych, ha byłam najmłodsza, a większość tam osób była starsza od moich rodziców, test miałam już na trzeci dzień, a razem ich biorąc w przeciągu dwóch miesięcy miałam ich aż czternaście, każdy zdany bez powtórek mogę powiedzieć że jestem z siebie dumna. Licząc się z tym że wszystko było w jezyku niemieckim, praktyki w szpitalu jak i takie gdzie byłam ciągle w biegu od mieszkania do mieszkania, nie opuszczając ani minuty i zaliczeniu na najwyższych punktach. Codzienne referaty z tematu jaki był na poprzedniej lekcji, siedzeniu w ławce przez 9 godzin i robieniu przerw gdy ludzie chcieli iść zapalić. A najlepiej było gdy siedzieliśmy w dwadzieścia osób w piwnicy w pokoju przypominającym pokój w szpitalu w którym nie było okien, klimatyzatora a my męczyliśmy się wylewając poty dźwigając się na wzajem tam żeby było to jak najbardziej ergonomiczniej. Tak przez coś takiego grozić mogło to że nie zdasz testu, lub to że zapomnij zaciągnąć w wózku inwalidzkim hamulców – ale takie szczegóły przez ciągłe powtarzanie nie wyleciały mi z głowy.

Jestem już tydzień po odebraniu dyplomu, i dzisiaj mijał mi piąty dzień pracy, mogę szczerze powiedzieć że kocham pomagać innym, ludziom którzy mają bagaż życia na plecach, czasem nie jest tak jak bym chciała i oni wcale nie cieszą się na mój widok, ale wiecie co daje mi siłę? To że im chociaż mogę pomóc tak jak potrafię w normalnym życiu.

Nie żałuję nie przespanych nocy, zakuwania w weekendy, i ciągłych myśli o tym, to były piękne miesiące nauki spotkania ludzi którzy widzą to wszystko jak ja, i tego czego zaczęłam, zaczęcia czegoś nowego i ciągle mnie zaskakującego. Jak z szarej myszki zamieniam się w osobę która bez przerwy gada. Nigdy nie zwatpie w siebie i mogę z ręką na sercu powiedzieć że gdy coś robimy dla kogoś i ta osoba jest wdzięczna, to jest najpiękniejsze czego można doświadczyć.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s